Gacek to nie jedyny szczeciński kot – celebryta
Koty to wdzięczny temat, Czego dobrym przykładem jest bardzo popularny obecnie Gacek. Zyskał on międzynarodową sławę, Jednak to nie jedyna kocia gwiazda ze Szczecina. Niektóre mruczki zostały upamiętnione i zyskały nieśmiertelną sławę. Ich portrety znajdziemy wśród książek, filmów, piosenek czy dzieł sztuki plastycznej. W Szczecinie stoi nawet pomnik kota! To Umbriaga. Postać ściśle związana z miejscowym folklorem morskim i żeglarskim. Nie każdy wie, że ten kot istniał naprawdę i pływał po Mare Dambiensis.

Słynne mruczki
„A przecież kot, proszę pana, / To postać powszechnie znana, / To pożyteczna istota, / A pan wciąż pomija kota! / Jakiż pan przykład daje? / Cóż to za obyczaje? / Żądam teraz niezłomnie:/ Proszę w domu siąść na kanapie/ I wiersz napisać o mnie, / A jak nie – to panu oczy wydrapię!”: napisał Jan Brzechwa w wierszu „Kot”. Dobrze zobrazował charakter mruczków. Kocia natura fascynuje nas od wieków. Te zwierzęta zawsze były uznawane za niezwykłe. Niektóre z nich zyskały więc szczególny rozgłos.
Filuś – kot księżnej Izabeli Czartoryskiej – był pierwszym polskim zwierzęcym aeronautą. Niestety zginął tragicznie. Podobno jego pogrzeb był wydarzeniem na skalę kraju. Urządzono mu prawdziwą sarmacką ceremonię. Mruczek ten został upamiętniony nawet w polskiej literaturze. Wspomina go Franciszek Dionizy Kniaźnin w poemacie „Balon” i Ignacy Krasicki w jednej z pieśni „Myszeis”. Z kolei kot Churchilla, Nelson, jadał z nim obiady na Downing Street. Natomiast Fred był tajnym agentem nowojorskiej policji.
Nie można też zapomnieć o Oscarze. Był on hospicyjnym kotem, który dostał nagrodę za troskę i przebywanie z pacjentami w ostatnich chwilach ich życia. Poświęcono mu artykuł w czasopiśmie „The New England Journal of Medicine”. Malaysia była z kolei ukochaną kotką piosenkarki Dusty Springfield. Gdy zginęła pod kołami samochodu, artystka poświęciła jej album. Socks to był słynny pierwszy kot USA. Ulubieniec Billa Clintona. Mruczek ten „zdobył taką popularność, że regularnie otrzymywał całe worki korespondencji, a w 1993 roku opublikowano fikcyjny dziennik kota”: można przeczytać w artykule „Najsłynniejsze koty” na stronie wysokieobcasy.pl.
Orangey – to był prawdziwy gwiazdor z Hollywood. Zdobył sławę dzięki pracy w filmie. To on zagrał z Audrey Hepburn w głośnej produkcji „Śniadanie u Tiffany’ego”. Zachwycano się jego smukłością i zwinnością. Kariera kota trwała kilkanaście lat. Poza planem zdjęciowym, ten mruczek słynął jednak z nieprzewidywalnego temperamentu.
Trzeba też wspomnieć o uroczym kocurze, jakim był pupil Jamesa Bowena. Zyskał sławę dzięki filmowi „Kot Bob i Ja”. Ten mądry zwierzak uratował swojego opiekuna. Można wręcz rzec, że wyciągnął łapkę do życiowego rozbitka… A to tylko kilka ciekawych przykładów z kociej historii! Wśród nich jest oczywiście też nasz Umbriaga.
Czworonożny żeglarz
„Nie od dziś wiadomo, że żeglarze i marynarze chętnie korzystali z kocich usług podczas swoich wypraw. Mruczki dbały o to, aby pokładowe zapasy były wolne od gryzoni, przy okazji dając ukojenie samotnym podróżnikom. Któż nie chciałby bowiem pogłaskać kociego towarzysza i posłuchać jego cudownego mruczenia, gdy na horyzoncie brak lądu? Dzięki temu, że koty były zabierane za morza i oceany, dochodziło do mieszania się ras – prawdopodobnie w taki sposób powstała m.in. popularna dziś rasa maine coon”: można przeczytać w tekście „Niezwykła historia kociego patrona – legenda Umbriagi” na portalu koty.pl.
Nasz mruczek też był takim kotem. Umbriaga stał się szczecińską legendą. Rudy kocur był ulubieńcem lokalnych żeglarzy. Żył na przełomie lat 40. i 50. XX wieku. Mieszkał na przystani Akademickiego Związku Morskiego (obecnie Jacht Klub AZS Szczecin) nad jeziorem Dąbie. Jego imię to zniekształcone słowo z włoskiego filmu, popularnego w tamtych czasach. Kot bardzo często pływał na jachtach. Był powszechnie znany w okolicy.
Podobno bezbłędnie odróżniał „swoich” od „szczurów lądowych”. Z ulubionymi załogami odbył wiele rejsów. Był królem jeziora Dąbie. Pewnego dnia… zszedł na ląd i zaginął bez śladu. Miało to miejsce w okolicach wyspy Dębina. Kocur został jednak w rozmaity sposób upamiętniony. Z upływem lat stał się postacią wyjątkową.
Istnieje Ziemia Umbriagi. Jacht nazywany jego imieniem. O przygodach kota napisano książkę dla dzieci. Śpiewa się o nim także szanty. Mruczek jest patronem jednego z lokalnych przedszkoli publicznych. A w Alei Żeglarzy stoi, wspominany już wcześniej, pomnik kociego żeglarza. To dzieło dłuta Pawła Szatkowskiego. Rzeźba sąsiaduje z innym posągiem tego samego autora, wizerunkiem kapitana Kazimierza Haski.
Postać z misją
„Gdzieś na wyspach Bergamutach/ Żyje kot chodzący w butach. / I na pewno wszyscy wiecie, / Że jest znany w całym świecie/
A ja myślę sobie: Co tam! / Słynniejszego mamy kota/ Co miał głowę pełną marzeń, / I chciał dzielnym być żeglarzem!”: to pierwsza zwrotka piosenki „Kot Umbriaga”, której słowa napisał Mirosław Aleksander Kowalewski.
Pamięć o kocim żeglarzu jest wciąż żywa. Wykorzystuje się ją w dobrym celu. Dziś postać ta pomaga głównie w edukacji żeglarskiej dzieci. To patron jednego z ważnych wyróżnień. Wśród Międzynarodowych Nagród Żeglarskich Szczecina jest bowiem Nagroda Kota Umbriagi. Przyznawana jest za osiągnięcia dzieciom w wieku od 6 do 13 lat. Wręcza się ją także placówkom krzewiącym żeglarstwo wśród najmłodszych. Nagroda ma postać statuetki kota w marynarskim stroju.
W czasach słusznie minionych szczecińscy żeglarze marzyli o dalekich podróżach i wolności. Pływając po jeziorze Dąbie – tworzyli fantastyczne lądy, morza oraz ziemie. Świat przygód i tajemnic. Umbriaga należał do tego uniwersum. Był częścią pięknych marzeń. Kocur jest ściśle związany z legendą Mare Dambiensis, czyli Morza Dąbskiego, ale to już temat na inny tekst…
źródła „Najsłynniejsze koty”, A. Dobrydnio, wysokieobcasy.pl; wikipedia.org; palac.szczecin.pl, „Niezwykła historia kociego patrona – legenda Umbriagi”, N. Parchimowicz, koty.pl; szczecin.naszemiasto.pl, infomare.pl/ foto: Wikipedia, Pexels




